O co chodzi z “kłaczkami” u kotów?

O co chodzi z “kłaczkami” u kotów? Koty podczas codziennej toalety wylizują futro. W związku z tym połykają sporą ilość sierści. Najczęściej przechodzi ona przez przewód pokarmowy i jest wydalana. Jednak część zbiera się w żołądku, powoduje dyskomfort i po jakimś czasie kot zwraca właśnie tzw. kłaczek, czyli kulę włosową. Podczas wydalania koty wydają charakterystyczne dźwięki przypominające kaszel.

Popularne “dachowce”, czyli mówiąc ładniej koty europejskie, zazwyczaj nie mają wielkich problemów z zalegającymi kulami włosowymi, ponieważ ich sierść jest krótka i mimo że nie ulega strawieniu to po prostu jest przez kota wydalana z kałem. A nawet jeśli dojdzie do powstania zbitej kuli z sierści nie jest ona zazwyczaj duża i w łatwy sposób może zostać zwrócona.

Z problemem kul włosowych spotykamy się głównie w przypadku kotów długowłosych, takich jak maine coon, pers czy norweski leśny. Czasem również krótkowłose koty wyjątkowo dbające o swoje futerko mogą paść ofiarą tej przypadłości. Najczęściej zaleganie kul włosowych objawia się wymiotami lub zaparciami oraz ogólnym złym samopoczuciem. Czasem kot próbuje zwymiotować, ale nie może, bo kula jest już za duża. W skrajnych przypadkach może dojść do zaczopowania przewodu pokarmowego i konieczności interwencji chirurgicznej. Jeśli u kota występują niepokojące, wymienione wyżej objawy należy zasięgnąć opinii lekarza, który stwierdzi czy u ich podłoża nie leżą kule włosowe i wdroży odpowiednie leczenie.

Zapobiegawczo można stosować pasty popularnie zwane “odkłaczającymi”, które zapobiegają zbijaniu się kul włosowych i ułatwiają wydalanie sierści z kałem.

Lek. Wet. Jolanta Kijewska

powrót >